Rozdział 1 2009-08-07 21:48:58

Ev stał w sali wejściowej. Już od 20 minut oczekiwał nadejścia Elmy. Sala wejsciowa byla ogromna. Zbudowana z czarnego diamentu. Na scianach znajdowaly sie swieczniki zrobione ze szczerego
zlota ozdobione diamentami które demony ukradły ludziom. Spojrzał na sufit w sali wejsciowej, na samej gorze namalowany byl Pan, wokol niego czarny dym a za nimi on, Ev i jego
siostra - Elma. Ev uśmiechnął się do siebie. Fresk na suficie nalezal do jego ulubionych. Ubrany byl na nim w czarna, nieskazitelna szate. Jego blond wlosy wygladzone wytwornie do tyłu dawały mu wygląd anioła. Obok niego w ogniście czeronej sukni stała jego siostra, ciemnoskora Elma. Jej czarne, długie włosy jak zwykle były w nieładzie. Błękityne oczy demonów szkliły się i wyglądały jak dwa diamenty osadzone na ich drobnych, pięknych twarzach. Oboje mieli wspaniałe umięsnione ciała.

- Gdzie jest Elma? - zapytał sam siebie patrząc na zegarek - juz prawie północ!
- Nie denerwuj się, za chwilę się pojawi - powiedzial ktos z jego kieszeni. Prawie zapomnial ze ma
przy sobie swojego strażnika. Wyciągnął z kieszeni jego Kryształ Dusz, który dostał od Pana. Dotknął ostrym końcem gwiazdki na ręce z którą każdy demon się rodził. U jego boku zmaterializował się mężczyzna. Można by go nazwac sobowtórem Ev'a, gdyby nie jego czarne oczy. Był umięśniony,barczysty podobnie jak Ev.
- Już północ! Znowu się spóźnia - wykrzyknął demon.
- Ja się nigdy nie spóźniam - za jego plecami rozległ się ironiczny chichot.
Ev szybko się odwrócił. Elma lewitowała w powietrzu, przyjmując poze jakby siedziała na wygodnym fotelu. Spletła swoje włosy w warkocz, który przerzuciła przez ramię. Zawadiacki uśmiech znów zdobił jej piękną twarz.

- Właściwie na co my tu czekamy? - zagadnęła Elma.

- Dostaliśmy zadanie - odrzekł Ev.

Ev obdarzyl Elme usmiechem. Obrócił się do niej plecami i spojrzał na zakapturzoną
postać, która dopiero co weszła do sali wejsciowej. Nie było widać twarzy, jedynie dwa wielkie
kły wystawały spod kaptura. Wokół postaci unosił się czarny Dym. Ev odwrócił głowę i usmiechnął się do Elmy, odwzajemnila usmiech.
Ona też wiedziala kto to - ich nauczyciel z dziecinstwa.
- Chodzcie za mna. - powiedziala postac, odwrocila sie i odeszla. Po pewnym czasie Ev doszedl do wniosku ze ida do sali tronowej.
Najwiekszej sali w calym Czarnym Pałacu, do której
wchodzili tylko wtedy kiedy mieli dostac bardzo wazne zadanie.
- Usiądzcie..-powiedział ktoś zza filaru. Ev i Elma poslusznie usiedli a Al stanął za oparciem Ev'a. - Poprosiłem żebyście przyszli bo musze przekazac wam pewna misje, niezwykle wazna dla
nas... - zaczął mówić. Po dwóch zdaniach wyszedl zza filaru i odrazu go zobaczyli. To byl Pan, we wlasnej osobie. Stał przed nimi i mowil im co maja robic.

- Zostajecie zesłani na Ziemię.

Zerknął na Elmę - nie siedziała na krześle, lewitowała nad nim w siedzącej pozycji. Miała minę tak samo zdziwioną jak on.

- W jakim celu? - Elma przerwała żenującą ciszę.

- Dręczenie ludzi stąd nie jest wydajne. Macie za zadanie na Ziemii siać wśród ludzi niepokój i zło. Waszym drugorzędnym zadaniem będzie poszerzanie naszych szeregów. Dostaniecie Piekielny Kryształ. Aby zamienic czlowieka w demona musicie wbic go w jego nadgarstek. Będziecie chodzic do szkoły - tak zwanego liceum. Stworzylismy wam ludzkie dane, konta w banku które już wypełnione są pieniądze. Dane zapisalismy na kartce, dokumenty, prawo jazdy, klucze znajdziecie w domu. Zostaniecie do niego przeniesieni natychmiast. Zamieszkacie osobno. A tutaj - rzekł pokazując o dwa złote koła - to są pieczęcie. Zapięczętujecie nimi część swoich mocy.

Elma przeleciała przez salę, i porwała jedno z kół. Okazało się kolczykiem do górnej części ucha. Założyła go. Ev wstał i również to zrobił.

- Od dzisiaj nazywacie się Evandes Flamelus i Elma Lorefield. Zaczynacie nowe życie. Do zobaczenia strażnicy!

 


 

skomentuj (1)

Księga Gości